25 May 2011
Prawie bez komentarza
A w ramach prezentu urodzinowego zanabylam w app storze Dungeon Hunter'a 2. Jestem pod wrazeniem. Naprawde. Niesamowicie rozwiazali sprawe interfejsu gracza i kontrolerow i naprawde DA SIE w toto grac na ajfonie :) Wiec przypominaja mi sie czasy Diablo i problem z zasypianiem wynika z "jeszcze jedna misja,bo na pewno krotka","jeszcze do handlarza zajrze", "jeszcze tu pojde", "jeszcze pare potworow ubije"... Odmlodnialam ;)
12 May 2011
To se zrobilam...
...lepiej :)
Tajemnymi kanalami uzyskalam dwa bilety na wtorkowy koncert Claptona.
Musze przyznac, ze niezle sie trzyma jak na swoje lata ;) a muzyka jak zawsze - powala. I zdecydowanie na zywo brzmi o niebo lepiej. A na pewno lepiej niz nagranie telefonem, ale wrazenie ogolne pozostaje :)
03 May 2011
Nosi mnie...
Jak w temacie. COS bym zrobila. Caly czas takie uczucie sie przy mnie placze. Dwa czterodniowe weekendy wykorzystalam na sprzatanie, gotowanie, pranie, koszenie trawy, zszywanie porwanej torby, cerowanie czego popadnie. Tudziez wreszcie (juz po czterech i pol latach) wlazlam na Cave Hill. Okazalo sie, ze nie taki diabel straszny - trzeba tylko wiedziec z ktorej strony wchodzic :)
Zdjecia TU. Widocznosc - jak zwykle w lecie (no dobra, wiosna jeszcze, ale mgielka taka wszedzie to letni widok).
A wczoraj znowu powiedzialam dosc i wywialo nas do Helen's Bay. Potem wystarczylo tylko znalezc ciche miejsce, gdzie wiatr lba nie urwie w piec sekund. Rozlozyc kocyk, ksiazki wyciagnac, sciagnac kalosze i rozlozyc sie plackiem. Miejsce na lunch fantastyczne :)
Zwlaszcza, ze odsciezki przelotowej z Bangory do Holywood nieco odsuniete i po glowie nikt nie lazil.W kazdym razie do czasu, az dwojka rodakow postanowila rozstawic sobie grilla piec metrow od naszego cichego zakatka. Normalnie zero poczucia przestrzeni osobistej. Zeby sie chociaz zapytali... Albo cos...
Ale i tak juz mielismy sie zbierac...
Zdjecia TU. Widocznosc - jak zwykle w lecie (no dobra, wiosna jeszcze, ale mgielka taka wszedzie to letni widok).
A wczoraj znowu powiedzialam dosc i wywialo nas do Helen's Bay. Potem wystarczylo tylko znalezc ciche miejsce, gdzie wiatr lba nie urwie w piec sekund. Rozlozyc kocyk, ksiazki wyciagnac, sciagnac kalosze i rozlozyc sie plackiem. Miejsce na lunch fantastyczne :)
Ale i tak juz mielismy sie zbierac...
13 April 2011
Zwyczajne zycie...
za - joemonster.org
Jakos tak wlasnie... Urlopu mi potrzeba, aczkolwiek internet zamienilabym na lenistwo z ksiazka nad basenem :)
11 April 2011
e tam....
Duppa blada. Nie mam pewnosci, czy ktorykolwiek z wytypowanych przeze mnie koni chociaz ukonczyl wyscig. Za to H postawil na mojego zeszlorocznego wygranego i cos mu tam do kieszeni wpadnie :)
Weekend cudownie wiosenny. W sobote parapetowka w Carrickfergus, nad zatoka (podobno, bo bloki zaslaniaja - tak na zasadzie - o, jak tu staniesz i wespniesz sie na palce to 3cm morza widac). Ale co tam. Cieplo (jak na tutejsze warunki), jesc daja, towarzystwo mieszane plciowo i narodosciowo - fajnie bylo.
A wczoraj w ramach sie relaksowania ugrzezlam na troche w kuchni i miedzy innymi wyprodukowalam po raz pierwszy w zyciu musake. Co prawda zaden ze znalezionych przepisow mi nie pasowal i zrobilam po swojemu calkiem (czyli pomijajac bezsensowne podduszanie i smazenie skladnikow, ktore i tak sie beda piec) i wyszlo zaskakujaco smacznie.
Splasterkowane (na tarce, bo szybciej) ziemniaki na dno blachy, owca, cukinia, znowu owca, troche doprawionych na ostro pomidorow z puszki, baklazan na wierzch i hejka. Na 20 minut przed koncem zalalam calosc jajkami rozbeltanymi z creme fraiche i pieprzem.
Mniammm!
Do splukania guinness, ale jakies dobre czerwone wino byloby lepsze (JP Chenet Rouge na ten przyklad).
A na koniec "promocja" w tesco, odkryta przy okazji poszukiwania owcy
:
Weekend cudownie wiosenny. W sobote parapetowka w Carrickfergus, nad zatoka (podobno, bo bloki zaslaniaja - tak na zasadzie - o, jak tu staniesz i wespniesz sie na palce to 3cm morza widac). Ale co tam. Cieplo (jak na tutejsze warunki), jesc daja, towarzystwo mieszane plciowo i narodosciowo - fajnie bylo.
A wczoraj w ramach sie relaksowania ugrzezlam na troche w kuchni i miedzy innymi wyprodukowalam po raz pierwszy w zyciu musake. Co prawda zaden ze znalezionych przepisow mi nie pasowal i zrobilam po swojemu calkiem (czyli pomijajac bezsensowne podduszanie i smazenie skladnikow, ktore i tak sie beda piec) i wyszlo zaskakujaco smacznie.
Splasterkowane (na tarce, bo szybciej) ziemniaki na dno blachy, owca, cukinia, znowu owca, troche doprawionych na ostro pomidorow z puszki, baklazan na wierzch i hejka. Na 20 minut przed koncem zalalam calosc jajkami rozbeltanymi z creme fraiche i pieprzem.
Mniammm!
Do splukania guinness, ale jakies dobre czerwone wino byloby lepsze (JP Chenet Rouge na ten przyklad).
A na koniec "promocja" w tesco, odkryta przy okazji poszukiwania owcy
:
Subscribe to:
Posts (Atom)



