07 December 2010

Zimy ciag dalszy...

Ale pieeeeknie wczoraj sniezylo. Normalnie jak jakas zima z dziecinstwa :)
A reszta spoleczenstwa wygladala za okno i umierala ze strachu jak dojada do domu. No tak, w sumie nic dziwnego. Radio zaczelo siac panike, wzdluz calej trasy do domu (7 mil raptem) mnostwo samochodow porzuconych na poboczu stalo, a sznurek przede mna poruszal sie pi razy drzwi z predkoscia zolwia-sprintera. Zanim wyszlam z pracy, musialam upewniac wszystkich 100 razy, ze dojade sama i pomocy nie potrzebuje. I nie, nie mam termosu, ale na 15 (dobra, niech bedzie nawet 45) minut jazdy - cieply napoj NIE JEST mi potrzebny.
Rano powtorka z rozrywki. Ale zdziwienie mnie dopadlo i trzyma. Na glowniejszych drogach lod - black ice po tutejszemu. Slizgawica, ze masakra, a tutejsi pedza na leb na szyje. Potem zjazd w boczna uliczke, tam rozdyzdane 2 centymetry sniegu na wierzchu, ale BEZ lodu pod spodem - i cale towarzystwo znowu zwalnia. I tak sie ciagnie po tych nedznych sniegowych resztkach 10 mph max. Jakby w zyciu sniegu nie widzieli. A sama pamietam, ze dwa lata temu tez byl :)) I wtedy wogole masakra byla, bo komunikacja zamarla calkowicie (wlaczajac w to autobusy, pociagi, samoloty i cala reszte co sie rusza).
Tymczasem rozkoszuje sie zima.

06 December 2010

Aby bylo Swiatecznie - nie tylko nam...

U Wawrzynca na blogu wpadlam na ponizszy apel:

"Powoli zbliża się Boże Narodzenie i dlatego zwracamy się do Was z dosyć nietypową prośbą.
Kilka lat temu zaprzyjaźniliśmy się z grupą dziewcząt z Domu Pomocy Społecznej w Niegowie pod Warszawą. Grupa liczy piętnaście panien w różnym wieku i o różnym stopniu intelektualnej niepełnosprawności.
Sama placówka jest bardzo nowoczesna, zapewnia mieszkańcom dostęp do różnorakiej terapii i edukacji i ze wszystkich sił stara się zastąpić dom (patrz: http://dpsniegow.pl/).
Większość 'naszych' dziewcząt nie ma już rodzin.
Jak co roku, przed świętami, wszystkie one będą wypatrywać listonosza, który przynosi kartki z życzeniami.
Zwykle nie ma ich wiele.
Stąd nasza prośba.
Wybierzcie jedno imię z poniższej listy i wyślijcie świąteczną kartkę.
Dziewczyny nie umieją pisać, ani czytać, więc nie otrzymacie wiele w zamian.
Możemy Was jedynie zapewnić o ich ogromnej radości, uśmiechu i modlitwie.

DOM POMOCY SPOŁECZNEJ DLA DZIECI
RODZINKA 2
WIERZBOWA 4
07-230 NIEGÓW

1. SYLWIA (1980)
2. AGNIESZKA (1992)
3. MARTA (1994)
4. ANIA Ś. (1994)
5. ULA (1967)
6. EWELINA (1992)
7. JADWIGA (1960)
8. MAŁGORZATA (1976)
9. GRAŻYNA (1969)
10. MARYLA (1969)
11. BARBARA (1953)
12. GABRIELA (1953)
13. ANNA P. (1987)
14. HALINA (1987)
15. JOANNA (1979)

PS ... jeśli mielibyście ochotę do życzeń dorzucić drobny prezent to czekolada, lakier do paznokci, torebka-kosmetyczka, płyta z muzyką, itp. zawsze cieszą się powodzeniem.
Popularnością cieszą się komplety do haftu krzyżykowego (wszelkie Mony Lisy i jelenie na rykowiskach :-) oraz malowanki. Ale to dodatek. Najważniejsze są te kartki. Im bardziej brokatowe tym lepiej.
A o tym jak bardzo dziewczyny chcą, aby o nich pamiętać, i jak bardzo jest ważny dla nich ten czas świąteczny, niech świadczy to, ze za każdym razem, gdy rozmawiam z nimi przez telefon, to na pytanie 'kiedy mam znowu zadzwonić', zawsze pada odpowiedz: w Wigilie.
Nawet jeśli to środek upalnego lata."

I tak, jak rzadko sie do tego typu akcji przylaczam (przyznaje sie bez bicia), tak tym razem kartki juz poszly w swiat. Tylko kartki - pare slow, obrazek, a dla kogos to COS.

01 December 2010

Osiol...

Z okazji porannego emeraja wzielam sobie wolny caly dzien. Postanowienie leniwienia sie na maxa tkwi we mnie mocno. Jak zwykle - skonczylo sie na planach. No za cholere nie umiem sie leniwic (o wypoczywaniu nie wspominajac) w domu. A bo tu cos zabrac, tam przestawic, pozmywac, poprac, posprzatac. I tak dzien niepostrzezenie mija, a po takim wolnym z radoscia niemalze wracam do pracy. Bo to ciezka orka jest, a nie urlop.
Dzisiaj sie zacielam w sobie i postanowilam wreszcie porzadek w zdjeciach zrobic. Przy uzyciu Picasy, bo w sumie dlaczego nie. I tak siedzialam sobie uploadujac zdjecia po sztuk piec, w przerwach czytajac. I po 3 (slownie: trzech) godzinach orki na ugorze zorientowalam sie, ze przeciez moge sobie programik zainstalowac, a nie sie pojedynczo pierdzielic. Znaczy sie osiol ze mnie straszliwy. Niech zyje spostrzegawczosc. Zdjec coraz wiecej i wiecej sie laduje, przybywac bedzie, wiec niniejszym ZAPRASZAM!

29 November 2010

ciag dalszy...

Zima trwa. Od czwartku popaduje od czasu do czasu. W bocznych uliczkach nie topi sie prawie w ogole.
Do pracy korek jeden za to dlugi i ciagnie sie toto 3mph w porywach.
Ale za to zimowo sie wreszcie zrobilo i za pracowym oknem mam zime pelna geba:




I nadziwic sie nie moge jak na takim prostackim rozjedzcie mozna sztuki takie wykonywac jak to miejscowi w zwyczaju maja.

25 November 2010

...pada, pada snieg..!

Zasniezylo ciut. Tak bedzie ze 2cm w porywach. Warunki drogowe jak w czasie zamiecie, zawieji i kataklizmu w innych, normalniejszych, krajach.
Do pracy jechalam 45 minut zamiast 15. Drogi przejezdne w sumie bez problemu, ale tubylcy ciagna sie w porywach do 20 mph (a to i tak tylko ci odwazniejsi).
Opad wyglada o tak o:

I od razu widac, ze przerazenie i strach blady na ludzi padl, bo parking pustkami swieci.