16 February 2011

...dnia pewnego spotkamy sie wszyscy tam...

Nie zdazylam powiedziec tego, co chcialam. Nie zdazylam powiedziec tego, co powinnam. Nie zdazylam przezyc jeszcze jednego wtorkowego wieczoru - z cyklu kopernikowskich - gdy gadajac o wszystkim i o niczym albo o  prostu milczac byl obok. Usmiech w kacikach oczu, rozesmiana geba brodatego Szwejka
I nie zasmieje sie juz rubasznie, nie obejrzy sie za ladna nozka w szpilce, nie bedzie szukal konskiego wlosa na "pruskie poduszeczki", nie bedzie smieszno-glupkowatych, a zawsze zaskakujaco milych urodzinowo-imieninowych wierszykow... dlugo by wymieniac...
Panie C, gdziekolwiek jestes - dziekuje, ze chociaz przez chwile moglam nazwac Pana PRZYJACIELEM...

No comments: