27 May 2012

Umieram..

Dopadlo mnie przeziebienie - z gatunku tych zasmarkanych do pasa i z cala gama roznych dzwiekow dochodzacych z klatki piersiowej. A jako ze urlop juz na horyzoncie (8 dni do wylotu), to do roboty przystapila amoxycylina. Jak na razie nie pomaga, ale dajmy jej szanse. Goraczka mna telepie, za oknem upal koszmarny, jakiego nastarsi tubylcy nie pamietaja (do 30 stopni w porywach). Mieszkanie (zaraz pod dachem) nagrzewa sie poza granice przyzwoitosci, wiec zabralam swoja goraczke na spacer. Moczenie nog w morzu moze pomoze. Jedynym zgrzytem jest to, ze (tak na wszelkie wypadek) owijam sie od stop do glow, zeby mi slonce kuku nie zrobilo.
A nie, przepraszam, drugim - jeszcze wiekszym zgrzytem, w tych cudnych okolocznosciach przyrody, sa gory smieci zostawione przez spragnionych (khe, khe) kontakt z natura tubylcow. Szlag mnie trafia na widok porzuconych jednorazowych tacek grilowych, styropianowych pudelek po czipsach i innych tego typu cudow.
Zdjecia tu -> picasa.
Ide rzezic dalej.

No comments: