17 December 2011

Spokojnie...

"panieński pokoik" - z szafą, toaletką, mnóstwem kobiecych utensyliów w pudeleczkach i koszyczkach, tudzież wiertarką, farbami, pedzlami, nozykami do tapet, stutysiącami klejow przeróżnych postanowiłam zostawić do posprzatania w czasie świat. 

Teraz zatem cicho i spokojnie.
 Łosoś z filadelfia zapieczony, polany chilli i splukany białym merlotem zrobił swoje i lenistwo pełna gębą. Czasami trzeba, czyż nie?

A Sky-internet mnie powalil na kolana. Magik-technik przyszedł, pogrzebał w gniazdku telefonicznym... I poszedł. Zatem z nerwowym biciem serca rozpakowalam router, mając przed oczami niegdysiejsze zmagania z Neostradą (pamiętacie jak pierwsza rzeczą uslyszana na infolinii było polecenie wyrzucenia płyty instalacyjnej? I dalej juz tylko pod górkę?). No to wyjelam. Podlaczylam 2 (slownie: dwa) kabelki. Do kontaktu, włączyć zasilanie (zamknąć oczy). Usiąść do komputera....
Działa! Tak po prostu.
Chyba jestem w szoku (ale jeszcze pare kieliszkow wzmiankowanego i mi przejdzie :)

1 comment:

Monika said...

No to u nas też dotarła taka nowoczesność w zagrodzie. Podpinasz i ma działać. Netia a nie TPSA mi to dała. A potem okazało się, że dostęp bezprzewodowy mam tylko w tym pokoju co ruter stoi, bo na większą odległość zasięgu mu brak. I musiałam prosić i błagać o tajemnicze loginy i hasła do sieci, żeby stary sprzęt u nowego dostawcy skonfigurować :D