19 July 2011

Lato w pelni...

A juz tak ladnie bylo. Ale jako ze natura ma swoje prawa i letnia pora deszczowa MUSI kiedys sie zaczac... no to sie zaczela. Szaro, buro i mokro do nieprzytomnosci. I zeby w domu nie siedziec wywialo nas (niemalze doslownie, bo wichury tez przerazliwe) na wycieczke do akwarium. Obok akwarium park, a przy wejsciuwielka tablica:
O slodka ironio!
Rybek i innego wodnego talatajstwa troche (zdecydowanie duzo mniej niz w Gdyni), ale za to oprowadzacz sie znalazl i mozna sobie bylo poglaskac rekina tudziez potrzymac malze w garsci (zdjecia w albumach na Picasie).
Potem jeszcze szybka wizyta w Portavogie "na muszelki". Muszelki takie jak te znane z nadbaltyckich plaz tylko rozmiar taki XXXL (10-20cm srednicy) czyli przegrzebki inaczej malze Sw. Jakuba, ktorymi pielgrzymujacy do Compostelli obwieszali sobie szaty (dostepne rowniez w Tesco w postaci mrozonej jako scallops - pychotka z winem i czosnkiem). I lezy tego talatajstwa wal caly az szkoda po tym chodzic (aczkolwiek inaczej sie nie da).

A tymczasem zmagam sie z bezsennoscia, ktora atakuje wrednie, bo zawsze ostatniego dnia pracujacego tygodnia (piatki z glowy, ale ostatnio rowniez w poniedzialek mnie dopadlo, jako ze we wtorek bylo wolne). I tak leze, przewracam sie bezsennie z boku na bok, czytam, slucham, grzebie w telefonie, czasami zmywam.. Nie lubie (znaczy nie zmywac, bo to akurat mi nie przezkadza, tylko sie tak tluc jak marek po piekle). W tym tygodniu zatem wino, jakies ingrediencje, Ruda do pomocy i plan posiedzenia w kuchni do poznych godzin nocnych (czy moze raczej wczesnoporanych) urozmaicony turlaniem kosci, a moze i anglojezyczna wersja Magii i Miecza (jak takiego jednego uda sie zmusic do pozyczenia na noc). Tak wiec nie ma co marnotrawic tej bezsennosci jak mozna milo czas spedzic. A za miesiac, jak wspomniana Ruda przywiezie z PL karcianke Wedrowycza - to sie dopiero bedzie dzialo :)))

No comments: